wtorek, 29 marca 2016

Księga IV. I.Powroty cz.II


Powroty cz.II

- Mam rozumieć, że propaganda przeciw moim rządom się rozprzestrzenia?
- Na chwilę obecną dotarła wyłącznie do wschodnich granic Ba Sing Se. Kilku świadków stwierdziło, iż umundurowanie należało do Narodu Ziemi ale rysy charakterystyczne były dla naszych rodaków.
- Rozumiem. - Zuko przymknął oczy. - Obserwujcie ich działania do momentu aż dotrą po za granice wschodnie. Nie możemy pozwolić, aby przeniosły się na dzielnice innych narodowości.
- Tak jest, Lordzie Zuko. - Generał skłonił się w charakterystyczny dla Narodu Ognia sposób i odszedł pełnić swoje obowiązki.

- Nie ładnie tak zostawiać przyszłą żonę samą. - Zuko poczuł jak ciemnowłosa kobieta swoimi dłońmi wędruje p

sobota, 19 marca 2016

Księga IV. I.Powroty. cz.I

Powroty cz. I


    Ciemne, geste włosy opadające jak dotąd niedbale na twarz upięte zostały w charakterystyczny dla mieszkańców Narodu Ognia kok. Bordowo złote szaty opadały płynnie na ciele Władcy Ognia. Grupa milczących służących krzątała się wokół dystyngowanej, pełnej wyrazu osobistości. Mężczyzna poddał się ostatnim poprawkom podpięcia szat i dodatków z czystego złota. 
- Wystarczy. – odparł głosem bez krzty emocji, tak charakterystycznym dla swojej natury.
Kłaniając się, wszyscy obecni opuścili komnatę, pozostawiając Zuko samego pogrążonego w myślach na temat zbliżającego się bankietu na cześć swoich przyjaciół, których widział ostatnio pięć lat temu.
Bowiem pięć lat temu zakończył się okres wojen, nienawiści i podziałów. Okres gdy zakończyła się tyrania Ozaia a w świecie przestały panować etniczne podziały. Nastał czas odkupienia win swego rodu. Czas odbudowy zaufania pod panowaniem ostatniego z rodu królewskiego…
- Lordzie Zuko, już czas. – oznajmił generał kłaniając się z wielkim szacunkiem w stronę  młodego mężczyzny. Brunet westchnął i spojrzał ostatni raz w wielkie lustro pokrywające jedną ze ścian komnaty.
Miodowe tęczówki migotały w świetle ogników palących się lamp. Blizna zaczerwieniona od panującego półmroku zdawała się być częścią nieodłącznej przeszłości, która przypominała mu swoje przeznaczenie. Nie był już tym dawnym młodzieńcem, szukającym swego honoru i uznania. W lustrze widniała postać wysokiego, dwudziestoczteroletniego mężczyzny, który zachował kamienną twarz książęcych lat. Stał się osobą zrównoważoną, zaciętą i sprawiedliwą.

     Zuko przejechał dłonią po obręczy z wizerunkiem złotego płomyka. Lśniący przedmiot usadowił na koku wpinając w niego długą igłę. Był gotowy powitać zebranych w pałacowym ogrodzie odpowiednio przystrojonym na wspomnianą uroczystość. 


***

   Był wieczór, a szum rozmów i śmiechów przeplatał się z cichą melodią shamisenu. Wszędzie można było dostrzec migotanie lampionów zawieszonych na drzewach kwitnących wiśni, które swą wonią otulały przestrzeń. Na stołach parowały dopiero co ugotowane potrawy, a miliony drobnych świeczek nadawały blask kunsztownym daniom. 
- Sokka! Zostaw to i zaczekaj na wszystkich gości! Zuko zaprosił... 
- Suki… Zuko jest naszym przyjacielem, należał do naszej grupy i jestem pewien, że zrozumie moje wyważone potrzeby jedzenia tak pachnących… Cudownych… Cieplutkich dań bez względu na panujące tu obyczaje. - rzekł znawczym tonem mężczyzna spoglądając wilczym wzrokiem na podane potrawy. 
Kobieta westchnęła i podeszła do Toph, którą zauważyła niedaleko Iroh. 
- Witam Mistrzu Iroh! Cześć Toph! 
- Witaj moja droga. Sprawdzę co z herbatą dla gości. - Iroh uśmiechnął się na delikatny ukłon ze strony Suki.
- A więc to już 5 lat… - westchnęła.
- Pięć czy dziesięć… Jaka to różnica? Nadal żyję jak zawsze tylko czasem mi was brakuje. - zaśmiała się Toph i przytuliła przyjaciółkę.
Każdy włącznie z Toph zmienił się wizualnie. Kobieta, której rysy nabrały łagodnego wyrazu, zewnętrznie nie przypominała dawnej Bandytki. Była kobieca, o zaokrąglonych kształtach a włosy swobodnie obadały jej na ramiona. Przewiązane były tylko zieloną, lśniąca wstęgą.
- Wyglądasz pięknie. - powiedziała Suki spoglądając na młodą kobietę.
- Daj spokój… - odchrząknęła ale na jej kamiennej twarzy pojawił się cień uśmiechu. - Tak w ogóle gdzie Katara, Aang i Sokka? Powinni już tu być.
- No cóż nie muszę ci oznajmiać gdzie jest Sokka… - zaśmiały się pod nosem. - Natomiast Katara i Aang jeszcze nie dotarli. Z Bieguna jest kawał drogi więc rozumiesz…
- A wy…
- Sokka postanowił umilić mój czas i kilka miesięcy temu zabrał mnie z lodowatego klimatu jego wioski do Ba Sing Se gdzie możemy trenować sztuki walki w bardziej sprzyjających warunkach.
Toph przytaknęła i miała zapytać o postęp relacji dawnych przyjaciół kiedy dalszą rozmowę przerwał dźwięk gongu obwieszczający przybycie Władcy Ognia.

***

   - Witam wszystkich przyjaciół, którzy zdecydowali wstawić się na moje zaproszenie! - Zuko przemówił opierając dłonie o drewnianą balustradę.
Kątem oka próbował odszukać znajome twarze w tłumie, ale w świetle lamp i osłony nocy nie mógł dostrzec wyraźnych kształtów.
- Spotkanie to dedykuję wszystkim, którzy wierzyli w powrót harmonii świata i nie dali skrępować się ideałom narzucanym przez mych przodków. Nastała Nowa Era, pokoju i współpracy a my jesteśmy żywym dowodem na to, iż tworząc wspólnotę możemy osiągać rzeczy wielkie bez użycia okrucieństwa.
Wszyscy zgromadzeni z uwagą przysłuchiwali się słowom Władcy Ognia. Każdy czuł niesamowity szacunek wobec słów mężczyzny, a sam Iroh dumnie spoglądał na bratanka z kręcącą się łzą w oku.
- Ale to nie jedyny powód dla którego was tu zebrałem… - uśmiechnął się pod nosem nabierając powietrza do płuc. - Jako, iż mój wiek nakazuje wejść w dorosłe życie i stworzyć rodzinę, która wyda następców tronu z wielką przyjemnością ogłaszam moje zaręczyny z… Lady Mai.
Tłum zawrzał na widok wyłaniającej się z cienia ciemnowłosej kobiety. Oklaski spotęgował krótki pocałunek narzeczeństwa.

***

- Zuko! - krzyknęła Suki, widząc że tłum gratulujących mu ludzi zmalał.
- Już myślałem, że moi najbliżsi przyjaciele zrezygnowali ze spotkania. - powiedział z nieukrywanym uśmiechem i lekkim skrępowaniem na uściski ze strony Suki i Toph.
- Miło cię widzieć Ognisty! - Toph trąciła go łokciem na odchodne.
- Lordzie Zuko to wielki zaszczyt przebywać w twym towarzystwie…
- Sokka skończ… - westchnął z uśmiechem pod nosem i podał rękę przyjacielowi.
- Gratulujemy ci zaręczyn z panną `'zabiję cię wzrokiem'… - Sokka przymrużył oczy myśląc, iż jego żart był żartem stulecia.
- Wybacz… Tyle lat i nadal nie nauczył się trzymać języka za zębami. - zaoponowała Suki. - Cieszymy się z twojego szczęścia u boku Lady Mai.
- Dziękuję wam wszystkim. - powiedział Zuko niewytrącony z równowagi. Jeszcze pamiętał charakter przyjaciela i wiedział, że Sokka po prostu posiada specyficzne poczucie humoru.
- A gdzie Avatar i… Katara? - zapytał Zuko dostrzegając brak obecności wspomnianej dwójki.
- Wiesz to długa his…
- Tu jestem.
Grupka przyjaciół momentalnie zwróciła głowy w stronę znajomego, kobiecego głosu.
   Przed nimi stała młoda kobieta o lekko opalonej skórze, która idealnie kontrastowała z błękitem jedwabiu okalającego jej zgrabne i kształtne ciało. Włosy falami opadały wzdłuż ramion nieskrępowane przez żadne dziecięce koraliki, które były domeną jej młodzieńczych lat. Twarz nabrała wyrazistego wyrazu, pełne usta nadawały jej uwodzicielskiego tonu tak bardzo kontrastując z niewinnymi, niebieskimi oczami.
- Wybaczcie za spóźnienie…
- Katara! - Sokka podbiegł do swojej siostry i uściskał jej delikatną sylwetkę.
- Byliśmy pewni, że nie przylecicie. - dodała Suki z niepewnym uśmiechem.
- Obiecałam się wstawić. - uśmiechnęła się młoda kobieta ukrywając roztargnienie w oczach. - Aang musiał lecieć do Południowej Świątyni Powietrza.
Wszyscy przytaknęli i przez chwilę nastąpiła cisza przerywana muzyką i rozmową gości.
Oczy Zuko zalśniły. Spoglądał na dawną przyjaciółkę w całkiem inny sposób. Widział w niej przede wszystkim kobietę. Kobietę, która onieśmielała urodą nawet jego. Lekko przygryzł dolną wargę. Po chwili jednak uświadomił sobie swój brak subordynacji i przybrał ponownie kamienną twarz.
- Witaj Kataro. - powiedział i podał jej dłoń.
Spojrzała na wyciągniętą rękę Władcy Ognia i zmrużyła oczy. Po chwili jednak delikatnie się uśmiechnęła i przytuliła mężczyznę.
- Nie widzieliśmy się pięć lat Lordzie Zuko. Myślałam, że powitasz mnie z większym entuzjazmem. - zaśmiała się.
Zuko znieruchomiał. Odwzajemnił uścisk ale nic nie powiedział. Czuł jak po jego ciele rozpływa się fala ciepła. Takiego uczucia doświadczył kilka razy w życiu. Pod osłoną nocy, w swej komnacie w chwilach uniesień z Mai. Cicho westchnął i delikatnie ścisnął dłonią jedwab sukni Katary.
- Ekhm… Skoro starzy przyjaciele stali się ponownie nowymi przyjaciółmi to… możemy zacząć konsumować wołające nas jedzenie. - zasugerował Sokka spoglądając w oddali na zastawiony stół.
Katara zaśmiała się delikatnie i oderwała z mocnego uścisku. Zuko czuł jej zapach, który unosił się jeszcze przez kilka chwil w pobliżu jego twarzy. Jaśmin połączony z płomienną różą, z których zwykł robić herbatę Stryj. Zacisnął dłoń w pięść przywołując swoje myśli do porządku i ponownie spojrzał w kierunku Katary. Wiedział, że jej promienny uśmiech nie zakryje smutku i niepewności w jej błękitnych oczach. Musiał dowiedzieć się co stoi za przyczyną jej wewnętrznych zmartwień…




Cześć! Czy są tu jeszcze jacyś wierni fani Zutary i Avatara Legendy Aanga? Cztery lata temu obejrzałam pierwszą serię a całkiem niedawno natknęłam się ponownie na tę cudowną bajkę, która według mnie niesie w sobie większe przesłanie i wielka szkoda, że nie zrobiono z tego serii anime przeznaczonej dla starszych wiekiem. Bo historia ma wielki potencjał. A mam niespełna 20 lat więc pomimo to kocham Avatara! ;) 
Zutara Forever. Ying i yang moi Drodzy, tak powinno się to zakończyć! :) 
Miłego czytania.